Co włożysz na nasze rozstanie
Czy blady beż
Czy gorące czerwienie
Zaiste życie nasze jak lot kamieniem
Czy masz już przygotowane ostatnie zdanie
Że ja na imię mam
Że ja na imię mam
Nieokiełznany Milowy Las
Nieokiełznany Milowy Las
A kiedy już ostatnia rana krwawić przestanie
A świat dla ciebie znowu otworzy ręce
To zdjęcie gdzieśmy uciapani morwami
Ciekawy jestem czy dalej zatrzymasz je na szczęście
Ja na imię mam
Że ja na imię mam
Nieokrzesany Majowy Wiatr
Nieokrzesany Majowy Wiatr
Nieokiełznany Milowy Las
Nieokrzesany Majowy Wiatr
Nieopisany pierwiastek nieład
150 kilometrów na godzinę
Wiatr w porywach Skręca karki
Mewą które wydziobują oczy rybą
Zagubione kutry trzeszczą
Wniebogłosy nad falami
Słony piach tak bezczelnie
Burzy przestrzeń między nami
I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie
A latarnie, które kiedyś
Były nam drogowskazami
Teraz milcząc kataraktą
każą iść za piorunami
Tak bezsilni, bezradni
wysyłamy SOSy
Zanim wiatr
Wiatr odnowy
Pourywa nam głowy
I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie
To on, to on
Armagedon!
Wszystko ucieka gdzieś
Wszystko krąży gdzieś i zanika
Zwykle gubiąc swój sens
Zwykle z tego nic nie wynika
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie zasycha się
Wszystkie naczelne bezczelne
Połykają małe niepodzielne
Zwykle gubiąc swój sens
Wszystko dookoła gryzie się wzajemnie
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie rozkłada się
Wszystko co masz wszystko co mógłbyś mieć
Pali się na stosie
Czarownicy pies
Wszystko rozbiega się gdzieś
Wewnątrz na zewnątrz i gdzieś w obwodach
Nie licz że zatrzyma się
Z góry pod górę po schodach na nogach
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie zasycha się
Wszystko co masz...