Zabierz mnie na drugą stronę
Zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens
Gdzie wszystko ułożone
Jak policyjny pies
To koniec zabiliśmy w sobie wszystko
To koniec mogliśmy więcej
Przykro
Pchnij mnie kuchennym nożem
Wypuść na mnie swoje lwy
Ja nie chce więcej biec w ogonie
Wolę z przodu tak jak ty
To koniec...
Wszyscy razem w jedną stronę
Wszyscy razem nie ma czego się bać
Śpiewajmy tonem wyzwolonym
Sialalala..
To koniec...
150 kilometrów na godzinę
Wiatr w porywach Skręca karki
Mewą które wydziobują oczy rybą
Zagubione kutry trzeszczą
Wniebogłosy nad falami
Słony piach tak bezczelnie
Burzy przestrzeń między nami
I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie
A latarnie, które kiedyś
Były nam drogowskazami
Teraz milcząc kataraktą
każą iść za piorunami
Tak bezsilni, bezradni
wysyłamy SOSy
Zanim wiatr
Wiatr odnowy
Pourywa nam głowy
I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie
To on, to on
Armagedon!
Wszystko ucieka gdzieś
Wszystko krąży gdzieś i zanika
Zwykle gubiąc swój sens
Zwykle z tego nic nie wynika
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie zasycha się
Wszystkie naczelne bezczelne
Połykają małe niepodzielne
Zwykle gubiąc swój sens
Wszystko dookoła gryzie się wzajemnie
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie rozkłada się
Wszystko co masz wszystko co mógłbyś mieć
Pali się na stosie
Czarownicy pies
Wszystko rozbiega się gdzieś
Wewnątrz na zewnątrz i gdzieś w obwodach
Nie licz że zatrzyma się
Z góry pod górę po schodach na nogach
A ja to wszystko mam gdzieś
Póki to jakoś mnie nie dotyka
Póki nie połyka mnie
Póki na skórze mej nie zasycha się
Wszystko co masz...